1 maja 2018

MOJA WŁOSOWA METAMORFOZA


Po dłuuugiej przerwie wracam do blogowania z bombą na początek- czyli tym w jakim stanie są moje włosy obecnie. Blog był zawieszony z powodu wyjazdu na Zieloną Wyspę, o czym obiecuje wkrótce opowiedzieć. W ciągu prawie dwóch lat sporo się zmieniło i nastąpiła moja przemiana. Pielęgnacja jak i podejście do włosomaniactwa uległo ogromnej zmianie. Jakiej i co takiego zrobiłam, że moje włosy są w tak dobrym stanie? Zapraszam do lektury...

Prawie dwa lata temu podjęłam decyzje o wyjeździe do Irlandii i wtedy wszystko potoczyło się bardzo szybko. Nie było czasu myśleć o blogu ani o włosach także zeszło to na dalszy plan. Kosmetyki do włosów które miałam w większości poprzywoziłam z Polski, wiec eksperymentowanie jak i kupowanie było utrudnione. Za parę miesięcy wracam do kraju i nareszcie będę mogła zaopatrzyć się w produkty o których marzę. A teraz po kolei co się działo na mojej głowie przez ten czas :


Zapuszczanie- praca dla cierpliwych


Tak jak pisałam w poście POCZĄTKUJĄCA WŁOSOMANIACZKA, włosy miałam od połowy wysokoporowate a od nasady średnio, puszące się i przesuszone. Moim głównym celem było pozbycie się rozjaśnianej części i powrót do naturalek. Aby to osiągnąć musiałam podcinać włosy praktycznie tyle co mi zdołały urosnąć, ponieważ końce szybko się strzępiły. Było to bardzo męczące z racji, że zapuszczając włosy chciałoby się mieć je jak najszybciej długie, a tak to miałam je przez około rok takiej samej długości. Przy prawie każdej wizycie u fryzjera leciało 3-5 cm włosów, z czego ostatnie cięcie zmieniłam już z do prosta na kształt litery U, więc włosy są dużo krótsze z przodu.



Uwaga! Nie śpij w wilgotnych włosach!


W maju 2017 pozbyłam się już większości blondu, zostało jeszcze tylko trochę z przodu. Pózniej włosy podcięłam dopiero w styczniu 2018, ponieważ boję się irlandzkich fryzjerów ;)  Włosy sobie swobodnie rosły, a ja popełniałam pewien błąd przed którym chce Was przestrzec, czyli spanie w wilgotnych włosach związanych w warkocz. Niestety praca nie pozwala mi myć włosów rano, więc muszę to robić wieczorem, z lenistwa ich nie suszyłam. Przyczyniło się to do postrzępionych włosów na długości, których może na zdjęciach nie widać ale są. Dodatkowo pomogło to rozwojowi mojego ŁZS o czym jeszcze nie wiedziałam. Teraz zawsze suszę włosy zimnym nawiewem zanim pójdę spać.

lipiec 2017

listopad 2017

styczeń 2018
W swojej pielęgnacji zmieniłam całkiem sporo, chociaż dopiero po powrocie do Polski będę mogła większość produktów wymienić na nowe. Z irlandzkich kosmetyków stosowałam szampon Aveeno Skin Relief przeznaczonego do wrażliwej skóry głowy i spisywał się całkiem nieźle, oraz odżywki i szampony z Garnier, które występują też w Polsce. Wymieniłam Tangle Teezer na Paddle Brush z TKMaxx polecaną przez Agnieszkę Niedziałek z bloga wwwlosy.pl, TT stosuje tylko w "trasie", zaopatrzyłam się również w drewniany grzebień z szeroko rozstawionymi zębami, którego używam do wczesywania odżywki przed myciem. Włosy prostowałam chyba tylko 2 razy przez te 2 lata, okazjonalnie kręcę na lokówce, często na papiloty lub innymi sposobami bez użycia ciepła.

W tym pięknym deszczowym kraju nabawiłam się łojotokowego zapalenia skóry głowy, czyli przetłuszczającego się, łuszczącego się i swędzącego skalpu z wyskakującymi raz po raz krostkami. Przyczynia się to u mnie do m.in. mocnego wypadania włosów. Woda, klimat i kto wie co jeszcze tutaj mi nie służą. Byłam w tej sprawie u dermatologa i smaruje wypryski maściami w żelu Fucidin i Davercin. O tej chorobie obiecuje wkrótce napisać, teraz nie chcę już przedłużać tego przydługiego postu.

Włosy myję co ok drugi dzień metodą OMMO, czyli Odżywka lub Olej, Mycie dwa razy metodą kubeczkową i na koniec znowu Odżywka. Zwykle wygląda to u mnie tak:
na około godzinę nakładam na skalp olej kokosowy/ żel aloesowy/ glutek lniany, do tego na długość żel aloesowy z odżywką emolientową, którą wczesuję, lub zwilżam wodą i nakładam olej. Myję włosy głownie delikatnymi szamponami, kiedy potrzebuję mocniejszymi. Na koniec na parę minut jakiś Kallos. 
Włosy odsączam turbanem z mikrofibry, następnie zabezpieczam włosy olejkiem, suszę zimnym nawiewem, znowu zabezpieczam i związuję w warkocz do spania.
Wcierek nie stouję ze względu na wrażliwy skalp.
Raz na 2 tygodnie robię peeling cukrowy.

luty 2018

marzec 2018
  
Moje włosy obecnie

 Aktualna pielęgnacja

  • SZAMPONY- Emolium, Nizoral, czarne mydło Babuszki Agafii, Babuszka Agafia szampon domowy codzienny, suchy szampon Batiste
  • ODŻYWKI- Garnier Avocado i masło shea, Garnier Argan i camellia oils
  • MASKI- Kallos Omega, Kallos Keratin, Kallos Algae, Maska drożdżowa Babuszki Agafii
  • OLEJE- z pestek moreli, kokosowy na skalp
  • Zabezpieczam olejem z czarnuszki i olejkiem Orientalnym Marion
  • Żel aloesowy i glutek lniany na skalp i długość

Co się zmieniło w moich włosach? Jak widać włosy urosły bardzo dużo, średni przyrost to ok 2 cm na miesiąc z czego przed włosomaniactwem miałam wrażenie, że stoją w miejscu, bo się bardzo kruszyły, teraz jest niebo a ziemia! 2 lata temu objętość kucyka wynosiła około 7 cm, teraz jest to lekko poniżej 8 cm! Do tego włosy zmieniły swoją porowatość, nareszcie są średnioporowate i nie puszą się tak bardzo jak kiedyś, są dużo gładsze i bardziej mięsiste.
Zmieniło się również moje podejście do włosomaniactwa ze względu na moją chorobę skóry, teraz wiem, że bardzo łatwo zrobić sobie krzywdę takimi bezmyślnymi eksperymentami, trzeba 2 razy się zastanowić zanim kupi się kolejny kosmetyk. Wiem również, że nie wystarczy kilka dobrych "włosingów", do osiągnięcia celu potrzeba czasu i wytrwałości.



Mam nadzieję, że dostarczyłam szczególnie tym początkującym włosomaniaczkom kawał dobrej motywacji, tak jak bardziej doświadczone z Was motywowały mnie swoimi postępami :)
Moje włosy nie są jeszcze takie jak bym chciała, marzę o długości do talii i oczywiście by wyleczyć problematyczny skalp.

Pozdrawiam wszystkich włosowo zakręconych! ;)




11 komentarzy:

  1. Szczere gratulacje :) Widać mega różnicę, nie tylko w długości :D Włoski prezentują się tak cudnie, że po prostu ich Ci zazdroszczę hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne włosy! Ja wciąż jestem jeszcze w drodze do takiego efektu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wynik, gratulacje! Ja nadal nie mogę się oduczyć spania w mokrych... :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna metamorfoza i mega efekty. Gratki 🔆☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulację :) Włosy piękne i zdrowe, na prawdę duża zmiana. Przed mną jeszcze bardzo, bardzo dużo pracy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak piękna włosowa metamorfoza! Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrobiłaś kawał dobrej roboty! Brawa <3 !

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tym spaniem w wilgotnych włosach potwierdzę. Zawsze myję włosy rano, choćby nie wiem jak bardzo nie chciało mi się wcześnie wstać. W awaryjnych przypadkach myłam je przed pójściem spać, nie śpię może w warkoczu, jednak kiedy się budziłam moje włosy wydawały się tłuste, choć teoretycznie były już wyschnięte.
    Poza tym gratuluję zmiany! Zdecydowanie na lepsze. :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie pozytywne komentarze jak i konstruktywna krytyka mile widziane, zatem zapraszam do podzielenia się swoją opinią! :)